Ból

Ciężko mi pisze się ten blog. Trudny jest powrót myślami do najczarniejszych chwil mojego życia. Literacko przepiękny on nie będzie. Jednak ostatnio tyle osób jest w bólu fizycznym i emocjonalnym. Chcę powiedzieć wam, że być może nie wiem tak do końca, jak bardzo was boli, jak głęboka jest wasza rana. Ale znam te dni rozpaczy, depresji i rezygnacji. Miałam takie dni, że bałam się usiąść za kółkiem, bo niedowierzałam sama sobie, że w pewnej chwili nie puszczę kierownicy ze swoich rąk, by zakończyć ten ból. Czarne dni. Niewychodzenie z łóżka po trzy dni z rzędu. Poczucie wstydu, że nie mogę być dla dzieci matką, jaką by sobie wymarzyły. Stracone lata z życia, tak mojego jak i moich dzieci. Lata, z których poza bólem , mało pamiętam.

Każdy z nas przechodzi w życiu przez różne rodzaje i stadium bólu. Ból może być fizyczny, psychiczny, emocjonalny. Lata życia w nieustannym bólu nauczyły mnie paru rzeczy.

  1. Dla każdego jego ból jest największy i niezrozumiały dla innych.

“Nikt nie rozumie, przez co przechodzę. Nikt nie wie, w jak wielkim jestem bólu.” Te dwie myśli latami siedziały w mojej głowie, blokując mnie przed szukaniem pomocy i wsparcia. To prawda, że nikt nie jest w stanie odczuć twojego bólu. Ale wiele osób może się identyfikować z twoją sytuacją. Być może same były w podobnych okolicznościach, lub bliska im osoba przechodziła przez bolesny okres w życiu.

Ból potrafi zabrać radość życia, odseparować nas emocjonalnie od najbliższych, zabrać nam nadzieję, wrzucić nas w głębie depresji i desperacji.

Niełatwo jest wyjść z takiego stanu mentalnego. Czasami bierze to lata, a cierpliwości w bólu brakuje.

Co więc robić? Jak sobie poradzić? Jak wrócić do “normalności”?

2. “Normalność” to bardzo subiektywne pojęcie.

Co jest normalne dla jednych, dla drugich wcale tak nie musi być. Najważniejszy jest powrót do relacji z Bogiem i z ludźmi. Przy życiu utrzymała mnie miłość mojej rodziny, wierność moich przyjaciół i przede wszystkim powrót do bliskiej relacji z Bogiem. Powoli zaczęłam się uśmiechać, płakać, wychodzić do ludzi, rozmawiać, cieszyć się pogodą, nie tęsknić za łóżkiem.

Na początku zmuszałam się do rozmów, do odwiedzin przyjaciół, do wyjścia do sklepu, na spacer. W głowie krążyły mi kłamliwe myśli: “to i tak niczego nie zmieni”, “po co to wszystko”, lepiej mi było samej”. Ale zmiany zaczęły przychodzić, uczucia zaczęły się zmieniać, myśli przestały być natarczywe.

3. Największa wojna, jaką stoczymy w swoim życiu, będzie miała miejsce w naszej głowie.

I tutaj “objawię” wam prawdę: ta wojna jest duchowa i bez Boga nie masz szansy jej wygrać. Bóg jest po twojej stronie. Wbijałam to sobie do głowy codziennie. Bo codziennie nachodziły mnie myśli, że tak nie jest. Że Bóg o mnie zapomniał, że nie jestem istotna w Jego planach. Musiałam sobie “odświeżyć” Prawdy o Bogu. Zrewidować moje przekonania. Oprzeć moją wiarę na fundamentach Prawdy, “podlewać” rozmowami z Bogiem i zdumiona patrzeć, jak wiara rośnie.

Prawda nr. 1 – Bóg istnieje, więc nas stworzył

Tu nie będę się doktrynalnie rozwodzić. Albo Bóg jest Bogiem albo nie. Jeśli jest, to jest też początkiem wszystkiego, wszystko przez Niego i dla Niego powstało.

Prawda nr.2 – Bóg nas kocha

Jeśli nas stworzył, to nas też i kocha. Kocham moje dzieci. Nawet, jak nie są posłuszne. Nawet, jak nie idą tą drogą, po której powinny. Czekam, aż zrozumieją i wrócą; na przeprosiny czasami trzeba dłużej poczekać – ale poczekam. Poczekam, bo kocham, bo mi zależy. Nie potrafię wyrzucić nawet jednej kartki, laurki, prezentu, jakie od nich dostałam. Do dzisiaj mam pierścionek, który podarowała mi moja wtedy 5 letnia córka. Dobrze pamiętam, co od kogo dostałam. Z troską wszystko przechowuję. Przez lata moja choinka przypominała jarmark różności, zwieszona ozdobami wykonanymi przez moje dzieci. Lodówkę mam oblepioną zdjęciami, ściany obwieszone portretami dzieci i ich osiągnięć (nota bene – moje dzieci już od dawna są dorosłe i na “swoim garnuszku”).

Bóg tak nas kocha, tak o nas pamięta i jeszcze nawet lepiej, bo jest Bogiem.

Prawda nr.3 – Jezus umarł za nas bo Bóg nas kocha

Choć nasz grzech, nasze życie oddzielało nas od Boga (bo jest niepomiernie Święty) to Bóg posłał swojego Syna, Jezusa, by swoją śmiercią zapłacił za nasze grzeszne życie, wykupił nas ze stanu zepsucia i zatracenia, po to, byśmy jednego dnia bez obaw mogli stanąć przed Bogiem, jako naszym Ojcem.

Prawda nr.4 – Bóg cierpiał

Jezus cierpiał, bo nas kochał, bo bolało Go to jak żyjemy, jak się zmagamy, jak cierpimy, jak diabeł nas męczy, jak nie możemy odnaleźć drogi, jak błądzimy, jak (czasami w dobrej wierze) podejmujemy złe wybory, jak konsekwencje braku relacji z Nim niszczą nas, nasze życie, naszych bliskich. Jesus jest Bogiem. Jezus cierpiał – Bóg cierpiał. Więc podjął decyzję, że będzie cierpiał jeszcze bardziej, z własnej nieprzymuszonej woli wystawił się na nieludzkie cierpienia, tak fizyczne, jak i emocjonalne, bo ci, których tak ukochał, właśnie ci zadawali mu największe rany.

Prawda nr. 5 – Bóg zwyciężył

Bóg zwyciężył cierpienie, zło, ból, grzech, pokonał nienawiść. Tam na krzyżu, pokonał to wszystko. A w grobie stoczył walkę ze śmiercią i wygrał. Zmartwychwstał, już bez bólu, bez cierpienia.

Prawda nr.6 – Bóg oferuje nam swoje zwycięstwo. Za darmo.

To zwycięstwo może być też i moje. Za darmo. Bóg rozdaje je za darmo. Nie musisz już na nie pracować. Musisz uwierzyć, pokochać, zaufać swoim życie właśnie Jemu, Jezusowi, Bogu.

Prawda nr.7 – To życie to nie wszystko

To życie to tylko pyłek kurzu na wykresie nieskończoności. To życie tutaj na ziemi jednego dnia się skończy i najlepiej, jak będzie to decyzją Boga jak i kiedy. To cierpienie, ten ból, niezrozumienie, zmagania – wszystkie się skończą jednego dnia. Nie będą trwać wiecznie. Wiecznie będzie trwać radość i życie razem z Bogiem, bez bólu, bez cierpienia.

Prawda nr. 8 – Wieczność jest gwarantowana

Bóg gwarantuje taką wieczność tym, którzy Go pokochają, zaufają Mu swoim życiem.

Prawda nr.9 – Co Bóg obiecał jest teraz moje

Tu i teraz – obietnice są moje. Pokochałam, uwierzyłam, zaufałam Mu swoim życie. Obietnice są teraz moje. Tu i teraz.

Prada nr.10 – Musisz poznać obietnice, by nimi żyć

Jakie obietnice? Co Bóg obiecał? Skąd mam je znać? Bóg napisał list miłości do nas. Pisał go latami, używając wielu posłusznych Mu ludzi. Poprzez wieki Bóg upewnił się, że treść Jego listu nie ulegnie zmianie. Jak to możliwe? Prawda nr.1 – Bóg jest Bogiem.

Czytaj! Czytaj nawet, jak nie wszystko rozumiesz. Czytaj nawet, jak ci się nie chce. Czytaj! Czytaj, kiedy czarne myśli wchodzą do głowy. Czytaj, kiedy nie wiesz już, co robić.

Nauczyłam się na pamięć Psalmu 23: “Pan Pasterzem moim, niczego mi nie braknie, na łąkach zielonych pasie mnie, nad wody spokojne prowadzi mnie(…)”

Ten Psalm stał się moją “mantrą” którą powtarzałam w najciemniejszych chwilach; powtarzałam tak wiele razy, aż te słowa doszły do mnie i zaczęły zmieniać moje myśli, zaczęły wlewać pokój i wyciszać moją duszę i serce.

Nie da się nie myśleć o niczym. To, o czym myślimy zaczyna kształtować nasze uczucia, emocje, zachowania, naszą rzeczywistość. “(..) myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały.” (Fil. 4:8)

Ból nadal jest częścią mojego życia tutaj na ziemi. Ale przeżywam go inaczej, odczuwam inaczej. Nie pozwalam, by kontrolował moje życie, by zniewalał moje myśli, by mnie pokonał. Tak, musiałam zmienić styl życia, by ból nie miał w nim pierwszego miejsca. Musiałam nauczyć się żyć w pewnym przedziale fizycznych limitacji, ale żyję do pełna, żyję tu i teraz, cieszę się tu i teraz. Mam relacje z ludźmi tu i teraz. Za niedługo, może za 10, 20, 30 lat, moje “akwarium” zamieni się na bezbrzeżny ocean czasu. Limitacje znikną, mury graniczne moje bólu zostaną obalona i roztarte na pył, rozwiane w nieistnienie. Sama myśl o tym sprawia, że czekam z radością na ten dzień. A tu i teraz mam plany, plany na dziś, na jutro, na spotkania z dziećmi, rodziną, z przyjaciółmi, na rozmowy z Bogiem, na przygody, na podróże, Mam plany na wieczność, mam plany i na teraz. Nie poddam się bo wiem, że już zwyciężyłam!

I być może powiesz – “Iwona, nie rozumiesz, przez co przechodzę”. I może masz i rację. Ale to nie oznacza, że te Prawdy nie zadziałają w twoim życiu. Daj sobie szansę. Spróbuj. Próbuj do skutku. Dzień, dwa, tydzień, miesiąc, rok, dwa lata. Próbuj, bo warto. Bo rok minie jak z bicza strzelił. I być może twoje życie się zmieni. A “być może” jest o niebo lepsze niż “na pewno nie”.

One thought on “Ból

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s